Tytuł dość tajemniczy, ale już wyjaśniam. Wiele z nas zna osoby, lub jest typem takiej osoby, która żyje planami, marzeniami, ambicjami. Ktoś powie "okej, fajnie i co dalej?" i pomyśli, że ma się to nijak do tematyki tego bloga. A jednak ma. Takie osoby najczęściej spotykam w tym wirtualnym "psim świecie", a nawet kiedyś sama taką osobą byłam. Będzie bez nazwisk i w miarę możliwości anonimowo, jednak myślę iż nieuniknioną sytuacją będzie to, że osoby utrzymujące ze mną kontakt szbko dojdą o kogo chodzi.
Będąc na pewnej konwersacji grupowej miałam okazję poznać kilka dziewczyn. Jedna z nich szczególnie utkwiła mi w pamięci. Jako, że byłam nowa tam wszytskie się przedstawiły i powierzchownie opisały to co robią z psem na codzień. Ona napisała coś w tym stylu "nie robię z psem nic, bo nie zwraca na mnie uwagi". Poza tym pies miał problemy z obszczekiwaniem ludzi i psów. Zamiast się skupić na tym co jest teraz i tu, dziewczyna planowała zakupy i drugiego psa, który miał się pojawić za ok.5 lat. Myślała nad ozikiem lub borderem, ale jeszcze nie wiedziała, który będzie do niej bardziej pasował. Nawet brwi mi opadały. Były osoby, które chciały pomóc i zasypywały ją sposobami na udany trening i zdobycie uwagi psa, w tym ja też, bo sama kiedyś miałam z tym problem. Na każdy sposób, zawsze było "ale" i kolejny problem, ja dałam sobie spokój, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu, skoro ona sama widocznie nie chce. Ale wróc, czemu nawiązuje do tej sytuacji. Chciałam pokazać i zobrazować do czego może prowadzić zerwanie kontaktu z rzeczywistością i życie przyszłością. Jak bardzo możemy zaniedbać psa i w ogóle wszystko to co się dzieje tu i teraz. Zdaję sobie doskonale sprawę, że przez internet świata nie zmienię, ale próbować mogę. Mogę też mieć nadzieję, że ktoś taki jak ta dziewczyna "nawróci się" na właściwy tor. I tak na zakończenie, plany są ok, ale robiąc je nie zapominajmy o rzeczywistości. Jeśli nie potrafimy znaleźć tego złotego środka może odłóżmy plany na boczny tor do czasu uporządkowania tego co jest tu i teraz? Teraz też już podsumowując widzimy jak we współpracy i kontakcie z psem jest ważne zaangażowanie, nasze zaangażowanie tym co robimy w tej chwili, a nie tym co będziemy robić za pół roku.
Fajnie by było gdybyście wy też podzielili się wrażeniami odnośnie takich sytuacji ☺
A&E
Jak już pisałam na Facebooku, myślę, że to nie tyle kwestia życia przyszłością, co po prostu zachłyśnięcia się rzeczywistością z internetu, która jest zdecydowanie bardziej kolora niż ta codzienna. Sama bardzo lubię planować, ale nie wyobrażam sobie utraty kontaktu z teraźniejszością do tego stopnia, żeby lekceważyć bieżące problemy - bo też uważam, że istnieje pewien poziom nieogarnięcia psa nr 1 poniżej którego po prostu nie mozna sobie pozwolić na psa nr 2.
OdpowiedzUsuńTeż lubię planować i to bardzo, ćwiczenia, zakupy, spacery, cele do osiągnięcia, ale z głową nie lekceważąc bieżących problemów. Jednak jeśli ktoś nie potrafi znaleźć tego złotego środka to lepiej dać sobie z tym spokój dla dobra ogółu...
UsuńA co do przyczyn takiego zachowania i tytułu posta, ja odniosłam wrażenie, że dziewczyna po prostu wolała nie myśleć, nie zastanawiać się nad szarą rzeczywistością i przenieść myśli w bardziej kolorową przyszłość, dlatego też post zatytułowałam tak, a nie inaczej. Bardzo mi miło, że zainteresował kogoś ten temat i postanowił wykorzystać chwilę czas na to żeby dorzucić tutaj swoje wrażenia odnośnie postu.
UsuńMyślę, że ludzie, którzy podejmują takie decyzje bardzo wiele na nich tracą. Dzięki pracy z trudniejszym psem można wynieść więcej wiedzy niż z najdroższego seminarium z najlepszym trenerem, a to tylko procentuje na przyszłość. Przypadki BC czy aussie, które mają problemy z motywacją wcale nie są takie rzadkie. Co wtedy zrobimy? Też odpuścimy sobie pracę i weźmiemy następnego szczeniaka?
OdpowiedzUsuńNie wyobrażam sobie brać kolejnego psa, jeśli z poprzednim mam takie problemy choćby dlatego, że szczeniaki lubią naśladować i raczej nie zastanawiają się nad tym czy powielane przez nich zachowanie jest dobre czy złe.
No niestety niektórzy dalej uznają aussie i bc za ponad psy, nie przyjmując do wiadomości, że te psy mogą stać się nawet bardziej problematyczne od tego "zwykłego psa", problemy z zaganianiem samochodów, przywolaniem, motywacja, schizami na cienie, swiatla etc. W pamięci zostają tylko super pieski z yt.
UsuńSzczerze powiedziawszy nie odważyłabym się wziąć drugiego psa gdy pierwszy ma problemy (co wnioskuję po treści posta). Dla mnie byłby to strzał w kolano. Nie lubię ludzi, którzy mają dorosłego psa - nic z nim nie robią, a chcą kolejnego. Dlaczego nie zaczniesz wykorzystywać potencjału obecnego psa? Dla mnie pierwszy pies to byłaby szkoła przetrwania przed nowym nabytkiem. Wydaje mi się, że szkoląc dorosłego psa jest trudniej i później czuje się z tego większą satysfakcję. Szczególnie gdy pies jest problemowy lub miał nieciekawą przeszłość. Dzięki temu możemy nabrać nie tyle doświadczenia co obycia z różnymi sytuacjami.
OdpowiedzUsuńŚwietnie jest sobie planować życie, sama tak robię ale planuję raczej z głową na karku, no i nie są to jakieś hohohoho nie wiadomo jakie plany. Ale właśnie w takiej sytuacji, dlaczego miałabym czekać na nowego pieska kiedy mogę ćwiczyć z obecnym psem? Strata czasu ;p
Pozdrawiamy i zapraszamy: Biscuit life
Co ja mam do powiedzenia?
OdpowiedzUsuńSama miałam mieć Malinkę tej wiosny. Jednak odpowiedzialność i zdrowy rozsądek wzięły górę.
Jak mogę mieć kolejnego psa, skoro mam problemy ze sobą a co za tym idzie, z ONkiem, który aktualnie ma w doopce przywołanie? Jak mogę mieć psa, skoro nie potrafię póki co poukładać swojego życia i 'naprawić' mojego 'syna pierworodnego'? :P
Nowy piesek poszedł na drugi plan, kupię go kiedyś! Może na, może po studiach :)
Pozdrawiam, zostaję na dłużej i zapraszam do nas :)
nandoon.blogspot.com